Nasze wolontariuszki pracujące z dziećmi na oddziałach szpitalnych poprosiliśmy, żeby opowiedziały nam o swojej pracy. Oto ich relacje:

Relacja Izabeli

2010-09-21

Sprawozdanie z wolontariatu na Oddziale Onkologii Dziecięcej w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie

Wolontariat na Oddziale Onkologii Dziecięcej w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie, w którym mam okazję uczestniczyć jest dla mnie sporym wyzwaniem, a jednocześnie daje mi mnóstwo satysfakcji i na pewno w jakiś sposób wewnętrznie mnie rozwija.

       Moje początkowe emocje, gdy zdecydowałam się w nim uczestniczyć były bardzo różne. Oczywiście bardzo się cieszyłam, że będę mogła pomóc chorym dzieciom, choć w jakiś minimalny sposób ulżyć im w cierpieniu, ale jednocześnie właśnie sam fakt tego, że będę naocznym świadkiem tego cierpienia, ich bólu, obaw związanych z ich życiem i zdrowiem momentami mnie przerażał, bałam się czy podołam takiemu wyzwaniu, czy będę potrafiła w takich chwilach odpowiednio się zachować, by dodać im otuchy i odwagi. Miałam pełną świadomość tego, że idąc do chorych dzieci, zwłaszcza tak chorych trzeba się do tego psychicznie nastawić, by być dla nich tylko i wyłącznie źródłem ich małych radości.

W mojej głowie były także różne wyobrażenia na temat dzieci, szpitala, mojej pracy i nie przeczę, że pierwszy dzień wolontariatu był dla mnie bardzo stresujący, zastanawiałam się po prostu „Jak to będzie?”.

       Jednak z chwilą wejścia na oddział- do sal, mam wrażenie jakby mój wewnętrzny lęk momentalnie znikał, a na tym miejscu pojawiało się jedynie zaangażowanie i radość z możliwości spędzenia trochę czasu z dziećmi, na wspólnych zabawach, grach i rozmowach. Już sam kontakt z nimi sprawiał, że coraz bardziej się chce tam przychodzić, a dzieciaki ku moim wcześniejszym wyobrażeniom i obaw były bardzo chętne do zabaw i widać, że czekają na chwile zapomnienia od męczącej chemii i zabiegów. Często zaskakuje mnie również ich pogoda ducha, która w takiej sytuacji  na pewno nie jest łatwa, a jednak nie poddają się- takiej postawy z całą pewnością można się uczyć i podziwiać.

       Muszę przyznać, że sama atmosfera na oddziale jest bardzo sympatyczna. Widok mam, które solidaryzują się w swoich problemach i niosą sobie wzajemna pomoc, ich życzliwy stosunek do każdego z dzieci, daje wrażenie takiej wspólnej rodziny, której głównym celem jest wygrać walkę o życie swych dzieci.

       Osobiście czas na oddziale bardzo miło wspominam. Sympatia dzieci, ich rodziców, personelu sprawia, że chce się tam chodzić, a im częściej się tam jest, wytwarza się pewna więź z dziećmi, coraz lepiej się je poznaje, zżywa, a i one wydaje mi się, że mają też większe zaufania do mnie, przez co już kolejne kontakty są o wiele łatwiejsze.

Oczywiście były i trudniejsze chwile na oddziale, gdy byłam świadkiem gorszego samopoczucia dzieci, trudów ich choroby, gdzie sam widok ich smutku i łez był dla mnie bardzo bolesny i przykry. Ale zdaje sobie sprawę, że takie sytuacje na oddziale są nieuniknione i będą się zdarzać zwłaszcza w przypadku takiej choroby. To daje mi jednocześnie motywacje do dalszej pracy i wyzwala chęci do tego by jeszcze bardziej starać się ułatwić im pobyt w szpitalu.

       Na pewno i ja wiele czerpię uczęszczając na ten wolontariat, lepiej poznaje siebie. Daje mi poczucie, że moja pomoc może być i jest potrzebna, co dostarcza wiele radości, uczy mnie cierpliwości, wyrozumiałości i wytrwałości w kontakcie z dziećmi.

       Bardzo się cieszę, ze mogę brać udział w tym projekcie i nie żałuję podjętej decyzji o uczestnictwie, wiele się nauczyłam i mam nadzieję, że jeszcze wiele przede mną.

      

  Izabela Zgadzaj