„(…) Powiedz mi mamo, powiedz mi tato.
Że nie żałujecie, że macie mnie taką (…)
Powiedz mi bracie, mów do mnie siostro.
To, że miłość do mnie jest rzeczą tak prostą (…)”
(Bogumiła Wiktoria Siedlecka, Chcę wiedzieć)
Jestem studentką V roku na Wydziale Pedagogiki Specjalnej Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Kierunek studiów wybrałam nieprzypadkowo. Zawsze drzemała we mnie chęć pomocy innym, dlatego też zdecydowałam się zostać wolontariuszką na Oddziale Onkologii w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.
Nie ukrywam, że początki mojej pracy na oddziale wiążą się z obawami, czy zdołam udźwignąć emocjonalnie to zadanie. Tym bardziej, że większość moich znajomych nie wierzyło we mnie, twierdząc, że jestem zbyt uczuciowa, aby pracować z osobami chorymi na raka. Jednak mimo, tych opinii czułam w głębi serca, że sobie poradzę. Przede wszystkim bardzo chciałam podjąć to wyzwanie, i wnieść choć odrobinę radości w niełatwe życie tych chorych dzieci. Już po pierwszej wizycie na oddziale wiedziałam, że moi znajomi nie mieli racji. Spotkałam się z miłym przyjęciem zarówno dzieci, jak i rodziców.
Nie jest to moje pierwsze doświadczenie w pracy dziećmi, ale z pewnością najbardziej owocne. Praca na oddziale stawia przede mną wciąż nowe wyzwania i pozwala mi sprawdzać się zarówno w roli pedagoga, jak i organizatora oraz wychowawcy. Staram się nie zawieść swoich podopiecznych, dlatego w swoje obowiązki wkładam wiele wysiłku i zaangażowania. Dzieci chętnie się ze mną bawią i spędzają czas, który dłuży im się w oczekiwaniu na kolejne zabiegi.
Na oddziale przebywają dzieci w różnej kategorii wiekowej, dlatego do każdego dziecka podchodzimy indywidualnie i dostosowujemy zajęcia na miarę ich możliwości. Maluchy lubią oglądać kolorowe książeczki, lepić z plasteliny, ale najwięcej radości sprawia im malowanie farbami za pomocą rąk. Natomiast starsze dzieci wolą grać w gry w planszowe, rysować, rozmawiać lub po prostu pomilczeć w naszej obecności. Często bywa też tak, że to one czegoś nas uczą i zarażają nas swoimi pasjami, zdarza się także, że a za ich poleceniem czytamy jakąś książkę. Nasze dzieci mają przeróżne talenty: Agatka – robie piękne witraże, Karolinka, jak na prawdziwą artystkę przystało, maluje konie jak żywe, Magda – lubi czytać książki, a Aleks – zawsze ma uśmiechniętą buzię.
Nasze „bycie” na oddziale, to również obcowanie z rodzicami. Oni także potrzebują zainteresowania ich osobą i zwykłej, a zarazem szczerej i życzliwej rozmowy. W natłoku myśli i dbania o dobro dziecka zapominają o samych sobie. Dlatego często zachęcamy rodziców, aby na czas naszej wizyty i zabawy, wyszli zaczerpnąć świeżego powietrza.
Jestem dumna ze swoich podopiecznych. Podziwiam ich wytrwałość i energię życiową, której brakuje nie jednemu zdrowemu człowiekowi. Czuję, że dzięki bezinteresownej pracy staję się szczęśliwsza. Wolontariat pozwala mi oderwać się od otaczającego materializmu, szarego życia i narzekania, czyni go barwnym i radośniejszym.
Bo nie ma nic piękniejszego dla przyszłego pedagoga, jak promienny uśmiech dziecka na jego widok…
Kamila Rybak