Heja :)
Ostatnią niedzielę spędziłam na pediatrii wraz, z Julitą. Najpierw byłyśmy na neurologii, lecz dziewczęta nie chciały brać udziału w zajęciach (oglądały film).
Nie naciskałyśmy i poszłyśmy na pediatrię. Bez trudu znalazłyśmy dzieci chętne do współpracy - rozpoczęłyśmy zajęcia w składzie Mateusz(5 lat), Piotrek (12), Paulina(8), Julia (8,5) i Sylwana (2,5). Zaproponowałyśmy zabawę w podobieństwa(integracyjną). Jedna z osób z kółka wołała: szukam, szukam osób, które mają, które mają np. niebieskie oczy - wówczas niebieskoocy wchodzili do środka. Osoba, która się zagapiła, przejmowała rolę wywoływacza. Kiedy dzieciaki nauczyły się imion i oswoiły ze sobą, zaprosiłyśmy je do stołu z kredkami - malowaliśmy swój nastrój.
Bardzo im się to podobało. Do tej zabawy dołączyli kolejni mali pacjenci - Agnieszka(8) i Zosia (3). Wzajemnie się inspirowali (Pauliny rybki zrobiły furorę). Okazało się, że poza Piotrkiem wszystkie dzieciaki czują się świetnie, a szpital traktują, jak drugi dom.
Najmłodsze chwaliły się odznaką "dzielny pacjent" i opowiadały o tym, jak ją zdobyły. Około 11.00 przyszła nasza Asia. Dobrze, że byłyśmy we trójkę - maluchów nie brakowało! (zajmowałyśmy się siedmiorgiem dzieci). Zanim rozpoczęłyśmy zabawę z pacynkami, kilkoro pacjentów udało się na mszę. Udało mi się przeczytać dwie bajki - o Słoniu Elmerze i Żółwiku. Rozmawiałyśmy z dziećmi o ich pobycie w szpitalu, chorobach, relacjach z rówieśnikami oraz zainteresowaniach.
Dowiedziałyśmy się, że tata Paulinki hoduje patyczaki (!) (te owady są jedynymi stworzeniami, jakich się ta dziewczynka boi czy tez brzydzi).
Zdołałam także porozmawiać z nieco starszymi pacjentkami - Martą (17) i Emilą (13).Marta nazwała siebie osobą niezwykle zamkniętą w sobie. Opowiadała mi o swoich planach na przyszłość i jej stosunku do rówieśników. Wyznała, że zmieniła się pod wpływem choroby (cierpi na problemy z sercem i kręgosłupem; zostały wykryte, gdy miała 13 lat). Dopiero po wyjściu ze szpitala uświadomiłam sobie, że Marta, która określiła siebie jako nieśmiałą i wycofaną, podczas rozmowy ze mną właśnie temu zaprzeczyła!
Dziewczęta, zachęcam Was do rozmów ze starszymi dziećmi (młodzieżą) i rodzicami.
Myślę, że oni naprawdę tego potrzebują i czekają na naszą inicjatywę. Odkryłam też, że moją psychologiczną wiedzę koniecznie muszę poszerzyć o medyczne fakty dotyczące niektórych chorób, np. mukowiscydozy (na ostatnich zajęciach aż czwórka dzieci się z nią zmagała).
Jejku, strasznie lubię spędzać czas z dziećmi. Sporo się od nich uczę.
ściskam Was wiosennie,
Izucha