Nasze wolontariuszki pracujące z dziećmi na oddziałach szpitalnych poprosiliśmy, żeby opowiedziały nam o swojej pracy. Oto ich relacje:

Trzeci tydzień

2008-06-18

Witam bajkowiczki :-)

W moim trzecim tygodniu byłam w szpitalu 2 razy i dyżurowałam z Gosią L.

W środę na chirurgii spotkałyśmy dwóch braci w wieku 5 i 11 lat.

Siedzieli w jednym łóżku. Była też ich mama. Ucieszyli się, że im poczytamy. Przeczytałyśmy bajkę o żółwiu, który poszedł do szpitala.

Słuchali z zaciekawieniem i z uwagą oglądali obrazki. Byli tuż przed operacją i stąd chyba to zainteresowanie. Zwłaszcza młodszy chłopiec bardzo interesował się fragmentami związanymi z samą operacją. To chyba, dlatego, że nikt mu wcześniej nie mówił, jak to będzie wyglądać. Jego mama, która była w sali mówiła tylko, że pójdzie, zaśnie i nic nie będzie pamiętał, a jak się obudzi to będzie trochę boleć. To dobrze, że szczerze mówiła o tym, że będzie boleć. Wydaje mi się jednak, że chłopiec był trochę zaniepokojony operacją i potrzebował trochę o niej więcej porozmawiać, a przynajmniej się dowiedzieć. Co prawda miał już podobno wcześniej dwie operacje, ale chyba ich nie pamiętał ze względu na wiek. Robiłyśmy też zabawy z rysowaniem. Chłopcy byli bardzo zżyci, a młodszy był wyraźnie zapatrzony w starszego. W związku z tym, w jego przypadku rysunkowe zabawy nie były zbyt użyteczne, bo ciągle zaglądał, co maluje brat i kopiował jego rysunki z uroczym zawadiackim uśmiechem :-). Przeczytałyśmy też bajkę o wujku Bogdanie, ale młodszy chłopiec chyba niezbyt uważnie słuchał, dlatego że była bez obrazków, natomiast starszy pięknie wyjaśnił, że czasem to gałąź może dawać cień, który może wyglądać jak potwór i powiedział, że on też kiedyś widział taki cień w nocy i mu się wydawało, że to może być coś innego.

Rozmyślając o reakcji młodszego chłopca na bajkę bez obrazków, wymyśliłam, że opowiemy następnym razem, jak do nich przyjdziemy, bajkę.

Przyszłyśmy po dwóch dniach, gdy chłopcy byli już po operacjach. Starszy chłopiec miał poważniejszy zabieg, więc leżał w łóżku, bo bardzo go bolało, a młodszy tego samego dnia wychodził do domu. Pracowałyśmy, więc tylko z młodszym. Zabrałyśmy go do świetlicy i w tym czasie ich mama siedziała ze starszym synkiem. Opowiedziałyśmy mu bajkę o stokrotce wymyśloną przez dziewczyny. Rzeczywiście technika opowiadania zadziałała słuchał bardzo uważnie i czasami coś dopowiadał na przykład, że on wie, że kaktusy potrzebują mało wody, bo jego brat je podlewa i robi to rzadko itp. Po zakończeniu bajki zaproponowałyśmy rysowanie i wyklejanie stokrotki z papieru kolorowego na podstawie wydrukowanych z internetu zdjęć i rysunków stokrotek. W związku z tym, że następnego dnia miał być dzień kobiet, o czym chłopiec nie wiedział(gdy zapytałam, czy wie jaki jutro jest dzień z uśmiechem wykrzyknął, że sobota :-) ),wyjaśniłyśmy, na czym polega to święto i zaproponowałyśmy, że wyklejoną stokrotkę podaruje z tej okazji mamie. Ucieszył się z pomysłu i powiedział, że podaruje ją w imieniu swoim i brata.

Później byłyśmy jeszcze w sali, bo chłopiec chciał być przy bracie. Widziałyśmy jak starszy chłopiec płakał i krzyczał, bo bardzo go bolało. Jego mama powiedziała, że jutro będzie sam i zapytała, czy mogłybyśmy przyjść. Ja nie mogłam, ale przyszła Gosia- napisała mi smsa, że chłopiec już lepiej się w sobotę czuł i dużo z nią rozmawiał :-) . Chłopiec jeszcze cały tydzień będzie leżał na chirurgii, ma na imię Krystian i leży w ostatniej- dużej sali, więc zachęcam do pracy z nim.

Pozdrawiam

Agata