|
|
 |
|
 |
Nasze wolontariuszki pracujące z dziećmi na oddziałach szpitalnych poprosiliśmy, żeby opowiedziały nam o swojej pracy. Oto ich relacje:
-
2010-09-22
Pomimo tego, że odwiedzam dzieci już nie pierwszy raz, to idąc na oddział, nadal czuję jeszcze lekką niepewność, swoistą nieśmiałość. Natomiast chęć przebywania tam i potrzeba dania chorym dzieciom coś z siebie, jest silniejsza, więc wchodzę.

-
2010-09-21
W mojej głowie były także różne wyobrażenia na temat dzieci, szpitala, mojej pracy i nie przeczę, że pierwszy dzień wolontariatu był dla mnie bardzo stresujący, zastanawiałam się po prostu „Jak to będzie?”.
Jednak z chwilą wejścia na oddział- do sal, mam wrażenie jakby mój wewnętrzny lęk momentalnie znikał, a na tym miejscu pojawiało się jedynie zaangażowanie i radość z możliwości spędzenia trochę czasu z dziećmi,

-
2010-09-21
Pierwsze chwile na oddziale były dla mnie bardzo trudne, czułam się obco, miałam wrażenie, że wszystkie oczy są skierowane na mnie jak na intruza, który zakłóca spokój tego jakże poważnego miejsca. Wydawało mi się, że nie ma tu dla mnie miejsca. Przemierzając korytarz starałam się dyskretnie zajrzeć do każdej sali, moje serce mocno biło, mimo to byłam już pewna, że wejdę do którejś z sal.

-
2010-09-20
Nie ukrywam, że początki mojej pracy na oddziale wiążą się z obawami, czy zdołam udźwignąć emocjonalnie to zadanie. Tym bardziej, że większość moich znajomych nie wierzyło we mnie, twierdząc, że jestem zbyt uczuciowa, aby pracować z osobami chorymi na raka

-
2010-08-24
Sala nr 9 Dorota i Kasia. Obie podpięte do chemii. Jest gorąco, proponuję, że przeczytam im coś ciekawego. No cóż nie zdziwił mnie ich protest, ale po dłuższej chwili i moim żartobliwym przekonywaniu mam zgodę dziewczyn.

-
2008-06-18
Zacznę może od tego, co ostatnio zdarzyło się (ach ten efekt świeżości ;))

-
2008-06-18
Chciałam dziewczynom, które przychodzą na chirurgię "polecić" 5-letniego Kajtusia z sali nr. 4.

-
2008-06-18
Ostatnią niedzielę spędziłam na pediatrii wraz, z Julitą. Najpierw byłyśmy na neurologii, lecz dziewczęta nie chciały brać udziału w zajęciach (oglądały film).

-
2008-06-18
W moim trzecim tygodniu byłam w szpitalu 2 razy i dyżurowałam z Gosią L. W środę na chirurgii spotkałyśmy dwóch braci w wieku 5 i 11 lat.

-
2008-06-18
Otóż, kiedy przyszłyśmy z Martą na chirurgię, spotkałyśmy Zosię, która pracowała z jednym chłopcem i podpowiedziała nam, że na pediatrii jest dwóch chłopców, którzy są bardzo spragnieni bajek i zajęć.
|
 |
|
 |
|